Pielgrzymka w Bieszczady (31)

PARAFIALNA PIELGRZYMKA W BIESZCZADY

W dniach 30 sierpnia-1 września, pod duchową opieką ks. Daniela, odbyła się autokarowa, parafialna pielgrzymka w Bieszczady. Pierwszym przystankiem była Dukla – miejscowość na Podkarpaciu. To tutaj urodził się w XV w. św. Jan z Dukli. Wstąpił do klasztoru franciszkanów konwentualnych w Krośnie, gdzie też otrzymał święcenia kapłańskie, a następnie do bernardynów w Lwowie, gdzie zmarł w opinii świętości i tam też został pochowany. Beatyfikacja miała miejsce w r. 1733, a kanonizował go w Krośnie, w roku 1997, Jan Paweł II. Obecnie jego doczesne szczątki spoczywają w kościele oo. Bernardynów w Dukli. W tej świątyni pątnicy uczestniczyli w odprawianej przez ks. Daniela Mszy św. W odległości kilku km od Dukli znajduje się góra Cergowa. To u jej podnóża, przed wstąpieniem do klasztoru, prowadził pustelnicze życie św. Jan. Obecnie znajduje się tam niewielka kamienna świątynia oraz grota z cudownym źródełkiem. Na to miejsce, po skończonej Eucharystii, udaliśmy się, gdzie wielu z uczestników pielgrzymki nabrało do butelek wody z tego źródełka.
Kolejnym etapem pielgrzymki było leżące u wrót Bieszczad miasteczko: Komańcza. To tutaj, mieści się klasztor sióstr nazaretanek, gdzie w latach 1955-1956 przebywał uwięziony przez komunistyczne władze PRL, Sługa Boży, Prymas Tysiąclecia ks. Stefan kardynał Wyszyński. Siostra Mirona przedstawiła nam historię uwięzienia hierarchy, jego losy w kolejnych miejscach internowania oraz życie codzienne i pracę ks. Prymasa w Komańczy. W budynku klasztornym jest zrekonstruowana izba, wraz z oryginalnymi sprzętami i przedmiotami, w której mieszkał Sługa Boży, którą pielgrzymi mogli zobaczyć. Tuż obok znajduje się ogólnodostępna klasztorna kaplica, w której oprawiał Msze św. ks. Prymas, jednak ówczesne komunistyczne władze nie pozwalały okolicznej ludności w nich uczestniczyć. Zatrzymaliśmy się w tej kaplicy na wspólną Koronkę do Bożego Miłosierdzia oraz indywidualną modlitwę.
Ostatnim etapem w tym dniu, był przejazd na nocleg do miejscowości Zwierzyń, koło Myczkowiec. Wieczorem pielgrzymi udali się do oddalonego ok. 1,5 km cudownego źródełka, gdzie przy grocie Matki Boskiej zakończyliśmy dzień wspólnym odśpiewaniem Apelu Jasnogórskiego.
W dniu drugim udaliśmy się do niedalekich Myczkowiec, do diecezjalnego ośrodka Caritas, gdzie pobyt rozpoczęliśmy od zwiedzania Ogrodu Biblijnego. Na powierzchni kilkudziesięciu arów, podziwiać można ponad 110 gatunków roślin na wydzielonych przystankach, nawiązujących do różnych wydarzeń ze Starego i Nowego Testamentu. Mszę św. odprawianą przez ks. Daniela, przeżywaliśmy w znajdującej się na terenie ośrodka kaplicy. Przed Eucharystią jeden z kapłanów, pracowników ośrodka, przedstawił historię tej placówki. Na terenie ośrodka znajduje się także Park Miniatur – Centrum Kultury Ekumenicznej. Na obszarze ok. 0,8 ha, na 10 wzgórzach, zostało ustawionych 140 makiet w skali 1:25 najstarszych drewnianych kościołów rzymskokatolickich, cerkwi prawosławnych, greckokatolickich, z terenu południowo – wschodniej Polski, Słowacji i Ukrainy.
Przed wjazdem na wielką pętlę bieszczadzka zatrzymaliśmy się, aby doglądnąć tamę na Sanie w Myszkowicach. Pętla bieszczadzka jest wybudowaną w latach 60 ub. wieku, drogą wokół Bieszczad. Po drodze, przewodnik p. Julia, opowiadała nam o faunie, ukształtowani a także o trudnej i tragicznej historii tych terenów. Do lat 40 ubiegłego wieku, były to bardzo gęsto zaludnione treny. Dzisiaj należą one do najrzadziej zaludnionych w Polsce. Bieszczady, po zakończeniu II wojny światowej, były miejscem działań partyzanckich grup UPA. Naturalnym zapleczem tych grup były wsie zamieszkane przez ludność ruską: Ukraińców, Bojków i Łemków. W roku 1947, władze komunistyczne PRL przy użyciu wojska i milicji, przeprowadziły operację „Wisła”, polegającej na deportacji tej ludności na ziemie zachodnie i północne Polski. Wyludnionych zostało setki wsi. Zabudowania spalono lub zniszczono, inne zarosły. Po ludnych wsiach zostały tylko nazwy na mapie. Bojkowie i Łemkowie (Bieszczady zamieszkiwała przed wszystkim ludność bojkowska), byli najczęściej wyznania grekokatolickiego. Pozostałe po nich cerkwie były niszczone i ograbiane. Zostały po nich ruiny lub tylko puste miejsca. W miejscach, gdzie była polska ludność osiadła lub napływowa, cerkwie była adoptowane na świątynie rzymskokatolickie, dzięki czemu część tych świątyń została uratowana. Jednym z takich zachowanych obiektów jest cerkiew w miejscowości Czarna, gdzie funkcjonuje parafia rzymskokatolicka. We wnętrzu mogliśmy podziwiać pięknie zachowany ikonostas. Po drodze, w Stuposianach, w pokazowej zagrodzie, oglądamy żubry. Wjeżdżając po krętych serpentynach w serce Bieszczad zatrzymaliśmy się tę na przełączy Wyżnej, skąd roztacza się piękny widok na Połoniny: Caryńska i Wetlińską. Podążając dalej przez dzikie tereny wysoko położoną drogą, oglądać można było z góry rozległy obszar Zalewu Solińskiego. Pętlę bieszczadzką zakończyliśmy w Zwierzyniu, gdzie czekał na nas posiłek i nocleg.
Dzień trzeci, a była to niedziela, rozpoczęliśmy od Mszy św., którą w raz miejscowym kapłanem koncelebrował ks. Daniel. Kościółek pw. Św. Jana Chrzciciela w Zwierzyniu jest dojazdowy, należy do parafii w Myczkowcach. Po Mszy św. pakowanie i wyruszamy w drogę powrotną. Zatrzymujemy się w Solinie, gdzie wsiadamy na statek, aby ruszyć w półtoragodzinny rejs po przepięknym Zalewie Solińskim Jest to ostatni dzień wakacji, a pogoda wspaniała, dlatego na wodzie roi się od żaglówek i różnych innych, mniejszych i większych jednostek pływających. Podczas rejsu, o samym zalewie, jego historii, o tym, co widać za burtą, opowiadał przewodnik. W pewnym momencie nasz statek zatrzymał się, a do jednostki przypłynął łodzią dziwny osobnik. Kapitan statku uprzedził nas, że jest to Juliusz I Król Włóczęgów. Straszy mężczyzna, lat 92, dość specyficzna osobowość, przed wielu laty, porzucił mieszkanie w dużym mieście i przeniósł się do dziczy. Mieszka w osamotnieniu, przez cały rok, nad brzegiem jeziora. Dom to rozwalająca się buda. Żywi się tym, co sam uzbiera, lub mu ktoś podaruje. Wydaje odezwy, wygłasza orędzia i tytułuje się, jako Juliusz I Król Włóczęgów. Mimo, ze żyje jak pustelnik, nie jest nim. Wsiadłszy na nasz statek przez kilka minut rozmawiał i odpowiadał na pytania. A potem łodzią wiosłową odpłynął do swojej posiadłości.
Po zakończonym rejsie kontynuowaliśmy podróż powrotną. Po drodze zatrzymaliśmy się w Miejscu Piastowym, gdzie znajduje się założony przez bł. ks. Bronisława Markiewicza klasztor księży michalitów oraz Sanktuarium św. Michała Archanioła i bł. Bronisława Markiewicza.
Przez przeszkód dodaliśmy na Prądnik, dziękując Panu Bogu za piękną i szczęśliwą podróż.

  1. więcej zdjęć → kliknij tutaj

Komentarze są wyłączone.