Pielgrzymka do Gietrzwałdu i Wilna (15)

PARAFIALNA PIELGRZYMKA DO GIETRZWAŁDU, WILNA i SOKÓŁKI

W dniach 8 – 11 lipca, pod duchową opieką ks. Daniela Malysy, wyruszyła z naszej parafii autokarowa pielgrzymka do sanktuariów, położonych w północno-wschodniej części naszego kraju.
Dzień I
Pierwszym etapem naszej pielgrzymki był Niepokalanów. Tutaj w historycznej kaplicy im. św. Maksymiliana Kolbe uczestniczyliśmy w odprawionej przez ks. Daniela Mszy św. Po Eucharystii mieliśmy możliwość oddać czci relikwiom tego świętego oraz być nimi pobłogosławionymi. Następnie z jeden z braci zakonników przedstawił nam drogę do świętości o. Maksymiliana oraz historię tego miejsca.
Po studiach w Rzymie i przyjęciu święceń kapłańskich, o. Maksymilian, w r. 1919 przybywa do klasztoru franciszkanów w Krakowie. Tutaj zaczyna wydawać „Rycerza Niepokalanej”. Słabe zdrowie, ale i też wpływy nieprzychylnych temu dziełu osób, powoduję, że przełożeni odsuwają go od pracy redakcyjnej i zostaje wysłany do Grodna, gdzie poznaje hrabiego Jana Druckiego Lubeckiego (prawnuka ministra skarbu Królestwa Polskiego Franciszka Ksawerego Druckiego Lubeckiego), który ze swojego majątku ziemskiego, położonego we wsi Teresin koło Warszawy, podarowuje franciszkanom kilkadziesiąt ha ziemi. W szczerym polu, ale korzystnie położonym obok stacji kolejowej, powstaje w ciągu kilku lat największy na świecie klasztor. Stąd 17 lutego 1941 zabierają go Niemcy do obozu Auschwitz, gdzie ponosi męczeńską śmierć.
Papież Paweł VI ogłosił 17 października 1971 r. Ojca Maksymiliana Marię błogosławionym wyznawcą, a papież Jan Paweł II 10 października 1982 r. zaliczył Ojca Maksymiliana do grona świętych męczenników.
Teraz każdy z uczestników indywidulnie zwiedzał położone na terenie klasztoru obiekty: muzeum św. o. Maksymiliana, muzeum straży pożarnej, pojazdów papieskich. Jest chwila na modlitwę w bazylice Niepokalanej Wszechpośredniczki Łask oraz przed Najświętszym Sakramentem w kaplicy Światowego Centrum Modlitwy o Pokój „Gwiazda Niepokalanej” – takich kaplic na świecie jest 8, docelowo ma być ich 12.
Ruszamy dalej w drogę i wieczorem dojeżdżamy Gietrzwałdu.
Gietrzwałd to położona na Warmii wieś, w odległości ok. 20 km od Olsztyna. To tutaj od 27 czerwca do 16 września 1877, 160 razy, dwom dziewczynkom, trzynastoletniej Justynie Szafryńskiej i dwunastoletniej Barbarze Samulowskiej ukazywała się, na rosnącym obok kościoła klonie Matka Boża (klon nie zachował się do naszych czasów, ale kapliczce obok jest kawałek drewna z tego drzewa). W miejscu klonu jest pamiątkowa tablica. Ówczesny proboszcz, ks. Augustyn Weichsel (jego grób znajduje się obok świątyni) poważnie potraktował opowiadania dzieci, co spowodowało zainteresowanie się tym zjawiskiem władz kościelnych. Najświętsza Panna rozmawia z dziećmi po polsku, co jest znamienne, gdyż w tym czasie trwa wielka i brutalna akcja germanizacyjna ludności polskiej – kulturkampf (Warmia należała do Prus). Matka Boża przedstawiła się jako Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta.” Warto przypomnieć, że objawienia w Gietrzwałdzie miały miejsce w niecałe 20 lat po objawieniach w Lourdes, gdzie Matka Boża powiedziała Bernadetcie Soubirous: „Ja jestem Niepokalane Poczęcie”, a także niespełna 23 lata po ogłoszeniu przez papieża Piusa IX dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny. I podobnie jak w Lourdes, Maryja prosiła o codzienne odmawianie różańca. Gietrzwałd jest jedynym w Polsce i jednym z kilkudziesięciu na świecie, uznanych przez Kościół, miejscem objawienia się Matki Bożej. Niestety, miejsce to jest mało znane Polakom. Po I rozbiorze Polski, do roku 1945 Warmia należała do Prus, gdzie zwalczano każdy przejaw polskości, zaś po roku 1945 władze komunistyczne robiły wszystko, aby Gietrzwałd został wymazany z ludzkiej pamięci. W roku 1967 w 90-lecie objawień, kardynał Stefan Wyszyński prymas Polski koronował obraz Matki Bożej z Sanktuarium w Gietrzwałdzie. W uroczystościach brał także udział ks. kardynał Karol Wojtyła.
Po zakwaterowaniu i posiłku uczestnicy pielgrzymki wzięli udział w kościele, w wieczornym parafialnym nabożeństwie eucharystycznym, zakończonym odśpiewaniem Apelu i zasłonięciem obrazu Matki Bożej.
Dzień II
Rano, z zachowaniem ostrych rygorów epidemicznych, uczestniczymy w parafialnej, koncelebrowanej Mszy św. Po Eucharystii jest czas na spacer po pięknym terenie sanktuarium. Oczywiście wszyscy udają się do oddalonego o kilkaset metrów źródełka. Źródełko to zostało, na prośbę wizjonerek, pobłogosławione przez Matkę Bożę i uchodzi za cudowne. Do źródła prowadzi aleja z kapliczkami różańcowymi, wokół na pofałdowanym, morenowym terenie rozmieszczone są stacje Drogi Krzyżowej.
2 lutego 1970 papież Paweł VI nadał kościołowi Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Gietrzwałdzie tytuł i godność Bazyliki Mniejszej. Od 1945 opiekę nad sanktuarium sprawują Księża Kanonicy Regularni Laterańscy.
Ruszamy w dalsza drogę. Kolejnym naszym celem jest sanktuarium w świętej Lipce. Ok. 0,5 km na zachód od Świętej Lipki, przebiega granica miedzy Warmią, a Mazurami. Początki sanktuarium maryjnego sięgają XIV w. i znamy je tylko z opowiadań ludowych przekazywanych ustnie przez kilka wieków. Pewien wieśniak został niesłusznie skazany na śmierć. Siedząc w celi modlił się o wybawienie z opresji i wtedy miał widzenia Matki Bożej, która zażądała, aby wyrzeźbił jej figurkę. Człowiek ten nie miał pojęcia o rzeźbiarstwie, jednakże w dziwny sposób znalazł w celi kawałek drewna, ostry kamień i po ciemku przez całą noc rzeźbił. Rano, gdy przyszli po niego kaci i sędziowie, znaleźli przepiękną figurę Matki Bożej i orzekli, że człowiek który dokonał tego dzieła nie może być winny. Skazaniec został wypuszczony na wolność. Uwolniony w cudowny sposób człowiek umieścił wyrzeźbioną figurkę na lipie. I nagle wokół drzewa zaczęły sią dziać nadzwyczajne zjawiska: zwierzęta klękały przed drzewem, chorzy odzyskiwali zdrowie. Sława tego miejsca szybko się rozszerza. Krzyżacy – Zakon Najświętszej Marii Panny, we władaniu, których był ten teren, budują wokół lipy drewniana kaplicę. Do cudownego miejsca pielgrzymują mieszkańcy Prus, Warmii, Mazur i Mazowsza. Po przejściu ostatniego Wielkiego Mistrza krzyżackiego Albrechta Hohenzollerna na protestantyzm (1625 r.), państwo zakonne ulega sekularyzacji, a religia katolicka zwalczana. Zburzona zostaje kaplica, wycięta lipa, a figura Matki Bożej zatopiona w pobliskim jeziorze. Na miejscu kaplicy wystawiona zostaje szubienica, na której wiesza się czcicieli Matki Bożej. W 1618 r. katolicy odzyskali swobody wyznaniowe, a sekretarz króla Zygmunta III Stefan Sadorski wykupił całą Świętą Lipkę. Administracja i prawo użytkowania Świętej Lipki zostały przekazane Jezuitom, którzy po osuszeniu mokradła i wbiciu, celem ustabilizowania gruntu setek olchowych i dębowych pali, budują przepiękna barokową świątynię. Charakterystyczną cechą wyposażenia wnętrza jest, typowe zresztą dla baroku, malarstwo iluzjonistyczne. Jest to taki sposób malowania, że wywołuje złudzenie przestrzenne na dwuwymiarowej powierzchni. W ołtarzu głównym umieszczony jest obraz Matki Bożej, wzorowany na ikonie Matki Bożej z rzymskiej Bazyliki Większej Matki Bożej z XVII w. Obraz został przyozdobiony koronami papieskimi 11 sierpnia 1968 r. Ceremonii dokonał Prymas Polski Ks. kardynał Stefan Wyszyński, a sumę celebrował Ks. kardynał Karol Wojtyła. Papież Jan Paweł II dekretem z dnia 24 lutego 1983 r. nadał kościołowi w Świętej Lipce tytuł Bazyliki Mniejszej.
I znowu ruszamy w drogę, aby poprzez krainę „tysiąca jezior” – Mazury dotrzeć do Augustowa.
Po zakwaterowaniu i posiłku, pod opieką p. Ireny – przewodniczki, płyniemy statkiem po jeziorach augustowskich: Neckim, Białym i Rospuda. Nasz rejs odbywa się szlakiem papieskim. To właśnie m. in. po tych jeziorach płynął Jan Paweł II podczas VII pielgrzymki w roku 1999. My dopływamy do śluzy Przewięź na Kanale Augustowskim i zawracamy. Jest późny wieczór, ale tu na północy, w lecie, dni są znacznie dłuższe niż u nas w Krakowie (zimą jest odwrotnie).
Dzień III
Z Augustowa do Wilna jest ok. 200km. Pogoda nie zapowiadała się zachęcająco, ale jedziemy. Po drodze nasza przewodniczka p. Irena opowiada nam o obławie Augustowskiej. Już po zakończeniu wojny, 12 lipca 1945 r., oddziały NKWD i Smiersz, przy współudziale funkcjonariuszy polskich organów Bezpieczeństwa Publicznego, MO oraz żołnierzy I Armii Wojska Polskiego rozpoczęły na Suwalszczyźnie operację, w której zginęło co najmniej 592 działaczy podziemia niepodległościowego. Nie jest znane miejsce kaźni ani pochówku. Przypuszcza się, że ludzi tych, w tym i cywilów zamordowano i pochowano na terenie dzisiejszej Białorusi.
Granicę polsko-litewską przekraczamy w Ogrodnikach. Mijamy miejscowość Ponary, gdzie znajduje się memoriał upamiętniający masowe egzekucje ludności zamieszkujących okolice Wilna: Żydów i Polaków, przedstawicieli polskiej inteligencji i członków polskiego ruchu oporu, sowieckich jeńców wojennych, działaczy komunistycznych, Romów.
W okresie pierwszej okupacji sowieckiej w Ponarach (17 września 1939 – czerwiec 1940), rozpoczęto budowę podziemnych magazynów paliwa lotniczego. Gdy w czerwcu 1941 roku Wileńszczyzna została opanowana przez wojska niemieckie, nowy okupant wybrał niedokończone magazyny na miejsce masowych egzekucji. Wykonawcami egzekucji byli przede wszystkim członkowie litewskiej formacji kolaboracyjnej Ypatingasis būrys. Mordowano brutalnie mężczyzn i kobiety, głównie przez rozstrzelanie, zaś dzieciom rozbijano główki.
Masowe egzekucje w Ponarach były największą zbrodnią popełnioną w okresie okupacji niemieckiej na Kresach Północno-Wschodnich II Rzeczypospolitej. Dokładna liczba ofiar pozostaje trudna do ustalenia ze względu na fakt, że w ostatnim okresie wojny Niemcy ekshumowali masowe groby i spalili większość zwłok. Szacuje się, ze liczba zamordowanych sięgnęła 80 tys. osób, w tym 72 tys. Żydów i 1,5–2 tys. Polaków. Niestety, Litwini niechętnie przyznają się do tej zbrodni.
Krajobraz tej części Litwy przypomina Suwalszczyznę: pofałdowany, ukształtowany przez lodowiec teren, sosnowe lasy, jeziora. Patrząc na mijane domostwa odnosi się wrażenie, że jest to kraj biedniejszy niż Polska.
Dojeżdżamy do Wilna. Mimo wielu lat sowieckiej okupacji (była republika ZSRR) oraz działalności obecnych władz wolnej Litwy, zacierających dawne ślady, Wilno zachowało w dużej mierze swój polski charakter. Przed II wojną światową, było to miasto zamieszkane głównie przez Polaków, ponad 65%, Żydów 27%. Litwinów w tym czasie w Wilnie mieszkało mniej niż 1%.
Po Eucharystii przed cudownym Wizerunkiem MB Ostrobramskiej i chwili prywatnej modlitwy idziemy zwiedzać wileńską Starówkę.
W Wilnie, podobnie jak w Krakowie, znajduje się bardzo duża ilość kościołów. My jednak swą wędrówkę zaczynamy od cerkwi prawosławnej p. w. św. Ducha. Obecna świątynia pochodzi z XVIII w. W 1814 r. podczas remontu odkryto ciała 3 męczenników prawosławnych z XIV w. : Jana, Antoniego i Eustachego. Ich ciała znajdują się przed ikonostasem, w szklanej trumnie i przykryte są zielonym całunem.
Zatrzymujemy się na Rynku, który ma kształt trójkątny. Wznosi tam się przepiękny kościół p. w. Św. Kazimierza z XVII w. Jest jedną z pierwszych barokowych budowli na terenie Rzeczpospolitej i pierwszą  budowlą w tym stylu na Litwie. Podczas wojen napoleońskich, żołnierze urządzili tutaj magazyn zboża, niszcząc zabytkowe wnętrze. Kolejne dewastacje wystroju nastąpiły w wyniku zmian przeznaczenia świątyni: za czasów caratu była to cerkiew, podczas I wojny światowej Niemcy zamienili ja zabór protestancki, zaś władze sowieckie na muzeum ateizmu.
Na Rynku również jest dom z pamiątkowa tablica po polsku i po litewsku, poświęcony Adamowi Mickiewiczowi.
Wstępujemy do małego kościoła pw. Św. Trójcy, rekonsekrowanego na Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. To tutaj znajduje się pierwszy, oryginalny obraz Jezu ufam Tobie, autorstwa Eugeniusza Kazimirowskiego, namalowany wg. wskazówek s. Faustyny. Tutaj też odmawiamy Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego jest czczony w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Wilnie, od września 2005 r. na podstawie decyzji Metropolity wileńskiego kard. Audrys Juozas Bačkisa; wcześniej obraz był w przechowywany w kościele obok pw. Św. Ducha (losy obrazu zwłaszcza podczas okupacji sowieckiej tych ziem, są niezmiernie ciekawe, ale tutaj nie ma miejsca na ich przypomnienie) .
Nie sposób też nie było nawiedzić wileńskiej katedry, której patronuje św. Stanisław. To budowla w stylu klasycystycznym, obok zaś znajduje się kaplica, gdzie zagadują się relikwie królewicza św. Kazimierza Jagiellończyka, patrona Litwy. Nad placem katedralnym góruje wzgórze i  baszta, gdzie był gród księcia Giedymina, pierwszego władcy Litwy.
Ostatnią świątynią, jaką nawiedzamy w Wilnie to kościół św. Piotra i Pawła. Fundatorem przepięknej barokowej świątyni był wielki litewski hetman Michał Kazimierz Pac. Wnętrze świątyni zdobi ponad 2 tys stiukowych rzeźb.
Udajemy się na cmentarz na Rosie, aby odwiedzić grób-mauzoleum, poświęcony Józefowi Piłsudskiemu:  Matka i Serce Syna. Obok znajdują się kwatery żołnierzy poległych w czasie walk o Wilno w roku 1919-1920 oraz żołnierzy AK poległych w roku 1944 w operacji Ostra Brama.
Opuszczamy Wilno, a po drodze zatrzymujemy się w zajeździe, aby zjeść karaimski specjał – kibin. Kibiny są to nadziewane mielonym mięsem pieczone pierogi, które spożywa się popijając czystym rosołem.
Niestety nie udało nam się pojechać do Troków. Remont drogi i objazdy, a także korek w jakim utknęliśmy przy wyjeździe z Wilna, pokrzyżował plany podróży.
Dzień IV
Żegnamy Augustów i jedziemy już na południe. Pierwszym miejscem, gdzie się zatrzymujemy jest sanktuarium Matki Bożej w Różanymstoku. Niezmiernie ciekawa jest historia tego miejsca. W XVII wieku właścicielami majątku, który w tym czasie nazywał się Krzywy Stok, są Szczęsny i Eufrozyna Tyszkiewiczowie. Zamawiają oni w Grodnie obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem na ręku. Po sprowadzeniu wizerunku, zaczynają się we dworze dziać nadprzyrodzone zjawiska: same zapalają się lamki oliwne przed obrazem, a wokół rozchodzi się cudowna woń. Wieść o cudownym obrazie zaczęła się szybko rozchodzić, przybywali pielgrzymi, którzy otrzymali łaski uzdrowienia, dlatego obraz przeniesiono do drewnianej kaplicy. Biskup wileński powołał specjalną komisje do zbadania nadprzyrodzonych zjawisk, zaś kolejny biskup wileński, Aleksander Sapieha dokumentem z dnia 20 czerwca 1668 roku, zatwierdził kult Matki Bożej Różanostockiej. Kilka lat wcześniej przybywają do Różanego Stoku dominikanie, zakładają klasztor, stają się stróżami sanktuarium i pełnią duszpasterska posługę dla przybywających pielgrzymów. W XVIII budują świątynię. Podczas wojen napoleońskich i pokoju w Tylży 1807 r., Różany Stok przechodzi pod zabór rosyjski, wcześniej pod pruskim. Po kasacie przez cara rosyjskiego zakonów 1846 r., świątynia, w bardzo złym stanie technicznym, przekazana została duchowieństwu diecezjalnemu, a po upadku Powstania Styczniowego, kościół został zabrany katolikom i przekazany prawosławnym, którzy zmienili go na cerkwię. Na początku XX do klasztoru zostają sprowadzone mniszki prawosławne. Podczas I wojny światowej, wobec zbliżającego się frontu niemieckiego, mniszki opuszczają klasztor, udają się w głąb Rosji, zabierając ze sobą cudowny obraz. Od tej pory wszelki ślad, mimo usilnych starań i poszukiwań, zaginął i nie wiadomo gdzie obraz jest i czy jeszcze istnieje.
Po uzyskaniu przez Polskę niepodległości opiekę nad sanktuarium przejmują księża salezjanie. W roku 1929 zostaje namalowany nowy obraz, który wcześniej poświęcił w Rzymie papież Pius XI. Bardzo ważnym wydarzeniem w dziejach kultu Matki Bożej Różanostockiej była uroczysta koronacja słynącego łaskami wizerunku. Pozwolenia na koronację udzielił papież Jan Paweł I dokumentem z 20 września 1978 roku. Uroczysta koronacja miała miejsce w dniu 28 czerwca 1981 roku, a dokonał jej kardynał Franciszek Macharski razem z arcybiskupem wrocławskim Henrykiem Gulbinowiczem i administratorem białostockim biskupem Edwardem Kisielem.
Ostatnie badania wnętrza świątyni georadarem potwierdziły istnienie wcześniejszej kaplicy oraz grobów pochowanych w bazylice zakonników dominikańskich.
Właśnie w tej świątyni, przy bocznym ołtarzu, gdzie umieszczony jest obraz Matki Bożej Różanostockiej, uczestniczyliśmy w sprawowanej przez ks. Daniela Mszy św. Po Eucharystii historię sanktuarium opowiedział nam jeden z salezjańskich zakonników. Jeszcze poświęcamy kilka chwil na modlitwę, zakup pamiątek i oglądanie eksponatów zgromadzonych w podziemnej krypcie i ruszamy dalej w drogę.
Kolejnym celem naszej pielgrzymki było sanktuarium Cudu Eucharystycznego w Sokółce, gdzie dokonał się powszechnie znany cud. Niestety nie mieliśmy zbyt dużo czasu, gdyż w kościele były zaplanowane uroczystości, tak, więc przez kilkanaście minut mogliśmy adorować Cząstkę Ciała naszego Pana, przechowywaną w bocznej kaplicy kolegiaty. Uzupełnieniem naszych przeżyć był film wyświetlany w domu parafialnym o historii tego niezwykłego wydarzenia.
Ostatnim sanktuarium na naszym pielgrzymim szlaku była Święta Woda. Jest to sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej. Rzetelne i udokumentowane zapisy o tym miejscu, jako cudownym sięgają XVIII w. Kult Matki Bożej Bolesnej, ściągał do tego miejsca katolików obrządku greckiego i łacińskiego. W roku 1839 car Mikołaj w brutalny sposób zlikwidował Kościół Unicki na terenie Imperium Rosyjskiego. Święta woda przekazana został Cerkwi Prawosławnej. Po uzyskaniu niepodległości przez Polskę, katolicy przystąpili do rewindykacji swoich świątyń, plebanii i klasztorów. Jednakże cudowny obraz Matki Boskiej Bolesnej został wcześniej wywieziony przez duchownego prawosławnego do Rosji i dlatego w kaplicy została umieszczona jego kopia.
Po nawiedzeniu w Świętej Wodzie dnia 22 marca 1996 roku Figury Matki Bożej Fatimskiej, nastąpił dynamiczny rozkwit tego miejsca. W 1997 roku przy Sanktuarium powstała Góra Krzyży. Obecnie na tej górze są tysiące krzyży wielkich i małych drewnianych, zaniesionych ub ufundowanych przez pielgrzymów. Obok zbudowana została grota, stylizowana na grotę w Lourdes, gdzie również znajduje się źródełko, z którego pątnicy mogą zaczerpnąć wody. Dzięki kreatywnej pracy kustosza tego miejsca – Ks. Alfreda Butwiłowskiego, który opowiedział na historie tego miejsca, Święta Woda staje się ważnym miejscem na religijnej mapie polskich sanktuariów maryjnych.
Szczęśliwie, w strugach deszczu, którego uniknęliśmy w czasie całej pielgrzymki, pełni wrażeń, dojeżdżamy do Krakowa.

  1. więcej zdjęć: Media → Galeria zdjęć